To jest bardzo dobre, smakuje jak jakieś orzeszki! Ziarenka dwa dni moczonej cieciorki (grochu włoskiego), odsączone i lekko obsuszone papierowym ręcznikiem, ostrożnie wkładamy do gorącego oleju. Nie za dużo na raz, ja wrzucałam pojedynczo. Olej nie ma dymić, ale powinien być dość gorący.
Ziarna wypływają na wierzch i śmiesznie się kręcą sycząc i wypuszczając z wnętrza miniaturowe bąbelki. Trzeba temperaturę i czas uregulować tak, żeby stały się chrupiące, ale nie spalone; raczej nie smażą się dłużej niż frytki, chociaż na zegarek nie patrzyłam.
Po wyjęciu cedzakową łyżką odsączyć nadmiar oleju na serwetce, posolić i chrupać. Ciekawe, co na to nasi karnawałowi goście?
Ziarna wypływają na wierzch i śmiesznie się kręcą sycząc i wypuszczając z wnętrza miniaturowe bąbelki. Trzeba temperaturę i czas uregulować tak, żeby stały się chrupiące, ale nie spalone; raczej nie smażą się dłużej niż frytki, chociaż na zegarek nie patrzyłam.
Po wyjęciu cedzakową łyżką odsączyć nadmiar oleju na serwetce, posolić i chrupać. Ciekawe, co na to nasi karnawałowi goście?
