Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cieciorka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cieciorka. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 stycznia 2010

Chrupiąca przekąska mojego pomysłu


To jest bardzo dobre, smakuje jak jakieś orzeszki! Ziarenka dwa dni moczonej cieciorki (grochu włoskiego), odsączone i lekko obsuszone papierowym ręcznikiem, ostrożnie wkładamy do gorącego oleju. Nie za dużo na raz, ja wrzucałam pojedynczo. Olej nie ma dymić, ale powinien być dość gorący.
Ziarna wypływają na wierzch i śmiesznie się kręcą sycząc i wypuszczając z wnętrza miniaturowe bąbelki. Trzeba temperaturę i czas uregulować tak, żeby stały się chrupiące, ale nie spalone; raczej nie smażą się dłużej niż frytki, chociaż na zegarek nie patrzyłam.
Po wyjęciu cedzakową łyżką odsączyć nadmiar oleju na serwetce, posolić i chrupać. Ciekawe, co na to nasi karnawałowi goście?